filozofia i socjologia | dzisiaj |  historia | strona główna


Jerzy J. Kolarzowski, Sprawa ojca de Mello


Sprawa ojca de Mello

Kongregacja Nauki Wiary w opublikowanym 22.08.2001 oświadczeniu określiła poglądy o. Antony`ego de Mello SJ, jako niebezpieczne odchodzenie od wiary chrześcijańskiej.

Ojciec Antony de Mello jest bardzo znanym jezuitą pochodzącym z Indii. Żył w latach 1931-1987. Popularność przyniosła mu oryginalna twórczość (jedenaście tomików pisanych poezji, prozy poetyckiej, bądź książeczek zawierających refleksję psychologiczno-medytacyjne.

W historii pontyfikatu Jana Pawła II potępienie współczesnej, ale już nieżyjącej i tak bardzo popularnej osoby ma miejsce po raz pierwszy. Problem de Mello został w kościele rozstrzygnięty w sposób odgórny, nie znoszący sprzeciwu, w dokumencie napisanym dość tradycyjnym, teologicznym językiem.

Można na to zdarzenie zareagować różnorodnie. Moi znajomi będący osobami wierzącymi i dość otwartymi powielili tekst notyfikacji zamieszczony w Naszym Dzienniku (nr z 29/30 sierpnia), rozdali znajomym prosząc o wyrażenie zdania na ten bulwersujący ich temat. Jedni odpowiedzieli, iż jest to problem ortodoksji kościelnej i nie zamierzają się nim zajmować. Charakterystycznym jest, że odpowiedzi takiej udzielili zarówno fanatyczni, ortodoksyjni katolicy jak i zaprzysięgli ateiści. Inne osoby wierzące ze środowisk inteligenckich, które posiadały po kilka książek o. A. de Mello, poczuły się tym dokumentem głęboko dotknięte. Zaczynały rozmawiać o ciemnych kartach z dziejów kościoła, o indeksie ksiąg zakazanych, walce z uczonymi, o bezdusznej ksenofobii i nietolerancji. Jeszcze inni jak np. Mirosław Pęczak na łamach Polityki starali się przybliżyć istotę kontrowersyjnego zagadnienia. Osobiście najbliższa jest mi postawa trzecia. Jednocześnie sprawa o. De Mello posłuży do wyrażenia refleksji na temat kondycji i rozumienia wolności w kościele katolickim w trakcie pontyfikatu Jana Pawła II.

Wyjaśnić tego rodzaju posunięcie można jedynie przez pryzmat założeń poczynionych wśród najwyższego duchowieństwa w okresie pontyfikatu Jana Pawła II.

Problem polega na relacji pomiędzy treściami nauczanymi w kościołach w sposób tradycyjny a istotą nowoczesnych społeczeństw, w których ludzie mając w sprawach duchowych wolną wolę najpewniej zwiążą swe losy z dostarczycielem najsilniejszego przeżycia. Hierarchia rzymska w ostatniej dwóch dekadach upływającego stulecia zaczęła zdawać sobie sprawę z tej relacji. Zaproponowano wiec masowe przedsięwzięcia religijne, liczne papieskie podróże-pielgrzymki, lokalne i ponad lokalne zloty młodzieży, kongresy eucharystyczne itp.

W tym samym okresie rosła popularność hinduskiego mnicha z aszramu o jezuitów na przedmieściach Bombaju. A. de Mello jeździł, nauczał a nade wszystko wydawał swoje specyficzne książki. Hinduski jezuita często odwołujące się w nich do potocznego doświadczenia, to znów tryska niezwykle błyskotliwą inteligencją i humorem. Przeniknięta tonem mistyki i indywidualizmu twórczość de Mello stała się jednocześnie przekazem wartości uniwersalnych.. De Mello na swoje potrzeby stworzył stosunkowo łatwy do przyjęcia język mistycznego wyrazu o uniwersalnym zasięgu. Niektórzy sądzą, że w stanowisku kościoła wziął górę lęk przed tak szeroko rozumianym uniwersalizmem i de Mello za ów uniwersalizm został skrytykowany. Prawdą jest, że w swojej twórczości korzystał z buddyjskich i taoistycznych przypowieści, jednak, moim zdaniem, nie tylko z powodu tych naturalnych u hinduskiego zakonnika zapożyczeń został on potępiony. Liczne wpływy orientalnych kultur religijnych można znaleźć także u innych słynnych zakonników Thomasa Mertona i Bede Grifitza.

W twórczości de Mello można odkryć między wierszami, a w twórczości jego uczniów i komentatorów pisze się wprost, iż jądrem wszelkiego religijnego przekazu winna być, z góry założona, pełna wolność człowieka. Ich zdaniem owej wolności nie można odrywać od tradycji, którą pragnie się przekazać czy utrwalić. Wolność człowieka w obrębie tradycji judeochrześcijańskiej winna polegać na uświadomieniu każdej jednostce jej wolności teologicznej: w relacji do opatrzności (pojmowanej szeroko), w stosunku do objawienia (zawartego w świętych księgach) i wolności wobec nauki o ostatecznym potępieniu.

Tak uściślone rozumienie wolności człowieka nigdy nie znajdywało wyrazu w nauczaniu papieża. Poza kręgami niektórych, coraz ściślej kontrolowanych zakonników, nie jest to w ogóle dopuszczalne i w przekonaniu hierarchów nie powinno być sugerowane wiernym.

Dwudziestolecie mijającego pontyfikatu upływa w przerwach pomiędzy kolejnymi religijnymi imprezami o charakterze masowym. Mimochodem wpisują się one w złowróżbną tradycję XX-wiecznych spektakli organizowanych przez ruchy totalitarne po to, by anektować wolność człowieka.

Papiestwo i kościół w Europie środkowej i wschodniej były przeciwieństwem komunizmu. Stało się jednak tak, że w warunkach wolnego świata , pluralizmu i różnorodności kulturowej, która wlewa się w obręb kościoła. Urząd nauczycielski kościoła posługuje się odwiecznymi metodami represji, które na innym polu zwalczał. Moralność nie znosi dwóch miar. Podobnie nie można głosić wybiórczego ekumenizmu, jak usiłował sugerować to papież, mówiąc o religiach bliższych, wywodzących się z pnia judaizmu i dalszych np. orientalnych, dla których zresztą, w otoczeniu papieża, panuje zupełny brak zrozumienia.

Nawet jeżeli dokument kongregacji nauki wiary był podyktowany troską o zachowanie tożsamości, wydany pod koniec XX stulecia jest śmieszny i groźny zarazem. Groźny ponieważ wypływa z niezrozumienia, że szczególnie w sprawach ducha, wolności nie można człowiekowi odmierzać kroplomierzem, albo się ją daję, albo zabiera. Jeżeli jakakolwiek instytucja zaczyna wolność reglamentować, to bez względu na to, czy tego sobie życzy, czy też nie, staje się sojusznikiem państwa biurokratycznego z jego lokalnymi interesami i lokalną korupcją. Widać to szczegółowo i dokładnie w Polsce, ale proces ten zaczyna nasilać się w innych krajach katolickich (np. w Austrii).

Notyfikacja kongregacji nauki wiary wymierzona przeciw poglądom nieżyjącego od 11 lat duchownego o. de Mello skierowana została przeciwko duchowi człowieka wolnego. Niewątpliwie, kto przekartkuje choć jedną jego książkę będzie mu dane zasmakować wolności, jaką posiadają osoby nietuzinkowe.

Gdy wyobcowana władza walczy z tym, co żywe i uniwersalne, z żywym słowem, zawsze wówczas cierpi godność człowieka. Jestem przekonany, że tak stało się także w tym przypadku.


http://bracia.racjonalista.pl



©Bracia Polscy
http://bracia.racjonalista.pl

początek strony | strona główna | odkrycie i opisanie | historia | galeria
wizyt:
10.05.2002 r.